Dyrekcjo, powoli ogarnia mnie smutek, bo za tydzień ulicznicy schodzą z ulicy.
Oh, ja tak mam co sobotę — ledwie zaczynamy, a już nas nie ma. Chyba dlatego tak trzymam się idei powidoków — zdecydowanie więcej nas we wspomnieniach, niż realnym dzianiu się. Ale, z drugiej strony… może można sobie dzięki temu posklejać w głowie kilka festiwali — takie mentalne puzzle — bo czym różni się „tydzień temu” od rok i tydzień? Pamiętasz Kamchàtkę?
I powiem Ci, Dyrekcjo, że to był jakiś wyjątkowo filozoficzno – akrobatyczny festiwal – dużo działo się z ciałami, przedmiotami, emocjami. Widzowie pewnie oprócz zabawy dowiedzieli się czegoś, być może nawet nieświadomie, o sobie. Ja na przykład, że trzeba być uważną. I nie dać się rozproszyć, nie dać się wpędzić w rutynę. Czy ty Dyrekcjo też się czegoś uczysz?
Ja się uczę w samolocie, ja się uczę w samochodzie… Ale fakt — wystarczy, że na chwilę odwrócisz głowę i może ominąć Cię odmieniające życie, spektakularne zadziwienie (śmiech). Niespodzianka, jako jeden z mocniejszych środków artystycznych? Dlatego już dziś dobrze byłoby uważnie prześledzić w głowie trasę do Teatru Miejskiego — spóźnienie się na „Dois” absolutnie nie wchodzi w rachubę! I wejścióweczkę byłoby dobrze sobie ogarnąć, o!
Na zakończenie zamykasz festiwalowy spektakl w bańce sceny.
Bo to szalenie precyzyjna rzecz jest i budowanie małego teatru wewnątrz Ruin naprawdę mijało się z celem, a do tego Państwo na koniec festiwalu dostaniecie od nas wygodne fotele i miłą, klimatyzowaną salę. Jedynym mankamentem będzie fakt, że może nie być w niej słychać szalejącej na zewnątrz ulewy — tak to sobie w tym roku cudnie z pogodą zaplanowaliśmy.
Bracia Luis i Pedro pokażą kunsztowne widowisko wojowniczo – taneczne. Ten łuk i strzały to jako rekwizyty czy może przedłużenie ich ciał?
To taki trochę pokój małych chłopców — frywolnych, nie do końca poważnych, ale jak to w dziecięcych marzeniach — pokój absolutnie fantasmagoryczny, choć, jak na chłopców — to bardzo precyzyjne, skupione marzenia. Ale tak, robią z tymi łukami najróżniejsze rzeczy, chwilami strach mrugnąć, żeby nie przegapić!
Jeszcze się wprawdzie nie żegnamy, ale chciałaby cię Dyrekcjo pociągnąć za język w kwestii programu przyszłorocznego. Czy raczej o tym teraz nie myślisz.
Oh, mam taki swój mały mentalny zeszycik pełen festiwalowych tęsknot — gdyby udało się wiedzieć, że festiwal będzie, albo — skoro jesteśmy w sferze głośno wypowiadanych marzeniach — że następne trzy, pięć edycji będzie — mógłbym spokojnie zacząć rozrzucać dla Państwa ścieżkę z kuszących okruszków — a każdy kolejny to najprawdziwsze cuda… No bo są na przykład Francuzi, którzy robią TAAAAKIE rzeczy, że…
rozmowa ukazała się w Nowinach Gliwickich 26 lipca 2023 r. Fotografie: Krzysztof Krzemiński, dzięki śliczne!
Festiwal jest finansowany z budżetu Miasta Gliwice, we współpracy z CK Victoria