czy pamiętacie czas sprzed tabletów, telefonów, komputerów…czas książek czytanych wieczorem do poduszki, nielicznych bajek na winylowych płytach? kiedy głos mamy, taty, babci – stwarzał całe światy… baśniowe, kolorowe, czasem może nawet odrobinę straszne… czas olbrzymów, Calineczek, wędrownych zawadiaków… i powracającego pytania: „i co dalej?”

a gdyby tak spróbować w Małych Ludziach na nowo zaszczepić tę fascynację opowieściami? gdyby pozbierać wykradzioną z książek magię i podać ją na scenie. skupioną, zaczarowaną, odrobinę szaloną, tworzoną tu i teraz, wzbogaconą o teatralną tajemnicę, improwizację i powstające na ich oczach, z ich udziałem, niecodzienne dźwięki i melodie?

w snutych na scenie opowieściach, splatając dobrodziejstwa współczesnej  techniki audiowizualnej, ze skonstruowanym w tym celu Dźwiękomatem, a jednocześnie cały czas trzymając się analogowej, papierowej, szeleszczącej…książki. porywając od czasu do czasu Małych (i tych większych!) Ludzi, by mogli te historie współtworzyć, a może nawet coś w nich zmienić…

jak dawne opowieści przy ognisku, jak skrzeczący bujany fotel babci, jak czytane z wypiekami na twarzy, przy świecy, a może z latarką, pod kołdrą, pierwsze historie… takie…czytanie 2.0, w towarzyszeniu improwizowanych projekcji, z jedynym chyba takim cyfrowym kamishibai za plecami.

a trochę czyta, sporo opowiada, gra, śpiewa i wydaje najdziwniejsze dźwięki Pjoter i jego, mieniący się setką lampek i wijący tuzinem tajemniczych kabli Dźwiękomat.

fot Krzysztof Krzemiński
fot Krzysztof Krzemiński
fot Krzysztof Krzemiński
Solowy projekt Piotra Chlipalskiego. W spektaklach łączący improwizowany storytelling, proste dźwięki, wiaderko elektroniki i sporą dawkę kontrolowanego chaosu. Na sposób raczej zabawny, z czynnym udziałem rozentuzjazmowanej publiczności.

Na scenie i na ulicy wygłupia się, w najróżniejszy sposób, od późnych lat 90-tych, od dekady również jako założyciel i herszt Muzikantów, od niemal dwóch – jako założyciel i dyrektor… festiwalu „Ulicznicy”.

fot. archiwum teatru