W małej czarnej przyczepie jest mikrofon, który zawsze słucha i para słuchawek, w których wiecznie trwają szepty tych, którzy zajrzeli tam przed Tobą.

Bo są sprawy o których chcielibyśmy powiedzieć, ale jakoś nie wypada, może nie ma komu, może nie wiadomo jak… Sprawy, o których chcielibyśmy usłyszeć — bo może ktoś ma podobnie, może ktoś jeszcze przechodzi przez to samo, i może dzięki temu świat będzie przez chwilę łatwiejszy, bo przecież jest jeszcze taki sam ktoś, gdzieś niedaleko?

Ktoś, kto wreszcie posłucha, co naprawdę u Ciebie… ktoś, kto opowie, co u niego, u niej. Szeptem.

„Zjadacz Grzechów – akt I” („Zjadacz Szeptów”) to okazja, by opowiedzieć światu Twój największy sekret, podzielić się z nieznajomym spontaniczną refleksją, usłyszeć czyjąś małą-wielką radość, małą-wielką mądrość… trochę, jak otwarty konfesjonał, w którym równocześnie stajesz po obu stronach.

fot Krzysztof Krzemiński
Solowy projekt Piotra Chlipalskiego. W spektaklach łączący improwizowany storytelling, proste dźwięki, wiaderko elektroniki i sporą dawkę kontrolowanego chaosu. Na sposób raczej zabawny, z czynnym udziałem rozentuzjazmowanej publiczności.

Na scenie i na ulicy wygłupia się, w najróżniejszy sposób, od późnych lat 90-tych, od dekady również jako założyciel i herszt Muzikantów, od niemal dwóch – jako założyciel i dyrektor… festiwalu „Ulicznicy”.

fot. piotr chlipalski